W dniach 14-18 września 2026 r. zamieniliśmy szkolne korytarze na górskie szlaki, a zeszyty i podręczniki – na plecaki, wygodne buty i sporą dawkę przygody.
Naszą pierwszą większą wyprawą było Morskie Oko. Kilometry w nogach, piękne tatrzańskie widoki i satysfakcja po dotarciu na miejsce zdecydowanie były warte wysiłku!
Wieczorem zostało nam jeszcze trochę energii (naprawdę!). więc ruszyliśmy na Krupówki, żeby poczuć atmosferę Zakopanego.
Środa przyniosła kolejne wyzwania. Tym razem naszym celem była Dolina Kościeliska, a dla najodważniejszych – Smocza Jama. Wspinaczka z wykorzystaniem łańcuchów dostarczyła sporo emocji! Nie wszyscy zdecydowali się wejść – i właśnie góry uczą także tego, że warto znać swoje granice i podejmować odpowiedzialne decyzje. W drodze powrotnej odwiedziliśmy również Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach.
Przez ona dni na górskich szlakach towarzyszył nam pan Andrzej – przewodnik tatrzański i ratownik TOPR. Człowiek z ogromną wiedzą, doświadczeniem i niezwykłym darem opowiadania. Dzięki niemu góry miały dla nas nie tylko piękne widoki, ale także swoje historie, tajemnice i charakter. A ponieważ pan Andrzej ma również własną kapelę, mieliśmy okazję poznać go także od muzycznej strony i posłuchać jego śpiewu! Takich przewodników się pamięta!
W czwartek pogoda postanowiła nieco zmienić nasze plany. Ze względu na zapowiadane opady deszczu wybraliśmy wjazd na Gubałówkę, skąd ruszyliśmy spacerem w kierunku Butorowego Wierchu. Powrót do Zakopanego urozmaiciliśmy sobie zjazdem wyciągiem krzesełkowym – bo przecież wycieczka bez odrobiny dodatkowych emocji się nie liczy!
Ale ten wyjazd tworzyły nie tylko góry. Naszym domem przez tych kilka dni była Willa Danielka w Zakopanem. Od pierwszych chwil jej gospodarze sprawili, że czuliśmy się tam naprawdę wyjątkowo. Pani Kasia i Pani Zosia troszczyły się o nas niczym mama i babcia – pilnując przede wszystkim , żeby nikt przypadkiem nie odszedł od stołu głodny. A to, jak wiadomo, w górach jest sprawą najwyższej wagi!
Na pożegnanie czekała na nas jeszcze jedna niespodzianka – górskie pieśni w wykonaniu naszych Gospodyń. Było ciepło, rodzinnie i wzruszająco. Trudno o piękniejsze zakończenie pobytu.
Nad bezpieczeństwem, dobrymi humorami i organizacją całej wyprawy czuwali opiekunowie: pani Ola Ambroziak, pani Marta Lik oraz pan Czesław Sienkiewicz. Wracamy z Zakopanego z setkami zdjęć, zmęczonymi nogami, mnóstwem wspomnień i jednym poważnym problemem… już planujemy, które szczyty zdobędziemy następnym razem! Bo wygląda na to, że Tatry jeszcze z nami nie skończyły.
